Hollowbody - recenzja gry horror na PS5 i PC. Nostalgia PS2 w cyberpunkowej przyszłości
Hollowbody to horror inspirowany Silent Hill 2 z elementami cyberpunka. Recenzja gry na PS5 i PC: fabuła, rozgrywka, grafika i czy warto zagrać w tę retro…
Hollowbody to survival horror łączący atmosferę klasycznych gier grozy z futurystycznym cyberpunkowym otoczeniem, który po prawie dwóch latach od premiery na PC dociera wreszcie na konsole PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Gra tworzona przez jedną osobę ze skromnym budżetem stanowi interesującą propozycję dla fanów horrorów, choć jej wartość zależy przede wszystkim od tego, jak bardzo gracz ceni nostalgię za epoką PS2.
Fabuła i świat gry — tajemnica Strefy Wykluczenia
Akcja Hollowbody rozgrywa się sześćdziesiąt lat po tajemniczym incydencie biologicznym nad miastem w Wielkiej Brytanii. Obszar ten, znany jako Strefa Wykluczenia, został otoczony wysokimi murami, a jego mieszkańcy pozostawieni na śmierć i walkę o przetrwanie. Gracz wcielając się w rolę Miki — biznesmenki działającej na czarnym rynku — musi odnaleźć swoją partnerkę Sashę, która wraz z naukowcami wyruszyła na badania Strefy i zaginęła.
Poduszkowiec Miki rozbija się niemal w miejscu docelowym, a sama bohaterka doznaje uszkodzeń. Zamiast szukać przyjaciółki, musi walczyć o życie ze zmutowanymi mieszkańcami i rozwiązać tajemnicę stojącą za tym miejscem. Historia utrzymuje kusząco niejasne szczegóły, pozwalając graczowi na swobodną interpretację tego, co widzi. Porozrzucane zapiski, transmisje radiowe i znalezione przedmioty skutecznie przyciągają do ekranu, choć fabułę można poznać w ciągu około pięciu godzin.
Rozgrywka — eksploracja, zagadki i walka
Hollowbody to tradycyjne połączenie rozwiązywania zagadek, eksploracji i trudnych decyzji dotyczących tego, w jakich walkach wziąć udział i jakich wrogów łatwo uniknąć. Gra oferuje dwa tryby kamery: jeden ograniczający ruch Miki do kierunku, w którym patrzy, oraz widok z trzeciej osoby dający pełną kontrolę nad bohaterką. Każdy z trybów wpływa na rozgrywkę i sposób rozwiązywania zagadek.
Mica będzie potrzebować broni do walki o przetrwanie — od prostych rzeczy, takich jak drewniany kij z gwoździami, aż po strzelbę. Jednak jak w większości gier survival horror, amunicja jest niezwykle ograniczona i można ją znaleźć tylko w kilku miejscach w mieście. Na szczęście wszystkie przedmioty zabiera się ze sobą, ponieważ ekwipunek jest nieograniczony.
Problemy z mechaniką walki
Sama walka jest toporna, dlatego tam, gdzie to możliwe, lepiej unikać starć z mutantami. Irytujące jest zwłaszcza korzystanie z broni białej, na której gracz będzie przeważnie bazować ze względu na ograniczoną amunicję. Mica musi znajdować się bardzo blisko wrogów, aby jej ciosy trafiały w cel, a i tak często pudłuje, wystawiając się na ryzyko odwinięcia. Kobieta nie jest twardzielką — kilka uderzeń od przeciwników i gryzie piach.
Używanie broni palnej jest łatwiejsze i przyjemniejsze dzięki opcji autocelowania, lecz jest luksusem, na który można pozwolić sobie jedynie w sytuacjach awaryjnych. Zagadki, które gracz rozwiązuje, mają zmienny poziom trudności — raz są banalne, innym razem wymagają kojarzenia często nielogicznych poszlak i faktów, co może być frustrujące.
Problemy techniczne rozgrywki
Gra posiada brak dodatkowych punktów zapisu poza aparatem telefonicznym (gra sama się zapisuje w znanych sobie punktach kontrolnych), co czasem powoduje konieczność powtarzania fragmentów. Szalejąca kamera w ciasnych pomieszczeniach i niewygodne poruszanie się dodatkowo utrudniają rozgrywkę. Najgorszym z wszystkich problemów jest mapa miasta, która jest trudna do odczytania, a w niektórych miejscach wręcz nieistniejąca. Utknąwszy w labiryntowych lokacjach pełnych korytarzy i pomieszczeń, które niewiele się od siebie różnią, gracz musi mieć mocne nerwy.
Oprawa wizualna — nostalgia versus rzeczywistość
Na PC oprawa wizualna Hollowbody została entuzjastycznie przyjęta przez fanów horrorów jako przypomnienie tytułów z ery PS2. Gra faktycznie bije mrocznym klimatem — martwe ciała, krew, brud i oślizgłe narośle wypełniają ekran, nieustannie utrzymując gracza w stanie niepokoju. Strefa Wykluczenia jest niemal namacalnie brudna i opuszczona, aż czuć zachodzące w niej procesy rozkładu.
Paleta barw jest stonowana, a widoczność zależy od światła latarki. Wszystko wydaje się szare i ponure w świetle reflektora, a nawet nieożywione przedmioty wydają się groźne w ciemności. Cienie i skąpe oświetlenie w dużym stopniu przyczyniają się do łatwego zanurzenia się w tym przerażającym krajobrazie.
Dysonans między koncepcją a techniką
Jednak ściągnięcie tego całego makijażu ukazuje całą miałkość grafiki. Pierwsze minuty gry praktycznie odrzucają, gdy akcja toczy się w świetle dziennym. Skąpe, puste i kanciaste środowisko rzeczywiście wyciągnięte jak z czasów PS2 początkowo nie zachęca do zabawy. Twórca tłumaczy to nostalgią i retro, ale trzeba naprawdę mocno w to wierzyć, by z miejsca nie wyłączyć Hollowbody. Na szczęście gdy już zapadnie noc, sytuacja się poprawia.
Dysonans między koncepcją artystyczną a technikaliami jest mocny i ciężki do zaakceptowania poza gronem hardcorowych fanów horrorów PS2. Sytuacji nie poprawiają również niewidzialne ściany, coś co z pewnym rozbawieniem przypomina tamte lata. Tytuł działa w 60 klatkach na PS5 i wykorzystuje haptykę pada PlayStation 5, co poprawia wrażenia z rozgrywki. Modele przeciwników prezentują się całkiem dobrze, ale przydałaby się ich większa różnorodność.
Co to oznacza dla gracza?
Hollowbody to gra dla bardzo konkretnej grupy odbiorców — dla tych, którzy potrafią docenić nostalgię za horrorami PS2 i są gotowi przejść oczy nad miałką grafiką w zamian za gęstą atmosferę grozy. Gra nie oferuje nic nowatorskiego, ale opowiedziana historia jest spójna i przyciągająca. Jednak toporna mechanika walki, trudna do odczytania mapa, problemy z kamerą i ograniczona rozgrywka mogą zniechęcić graczy szukających nowoczesnego survival horroru.
Jeśli jesteś fanem klimatu Silent Hill 2, potrafisz zaakceptować retro estetykę i nie przeszkadzają ci problemy techniczne, Hollowbody może być dla ciebie interesującą propozycją. Dla pozostałych graczy gra może okazać się zbyt niszowa i wymagająca zbyt wiele wyrozumiałości wobec jej niedoskonałości. Pięciogodzinna kampania sprawdzi się jako eksperyment artystyczny, ale niekoniecznie jako gra, do której będziesz chciał wracać.
Najczęstsze pytania
Ile czasu trwa gra Hollowbody?
Hollowbody można ukończyć w około pięć godzin. Historia jest spójna i dobrze opowiedziana, ale nie należy do długich produkcji.
Na jakich platformach dostępna jest gra Hollowbody?
Hollowbody debiutowała na PC prawie dwa lata temu, a teraz dostępna jest również na PlayStation 5 i Xbox Series X|S.
Czy walka w Hollowbody jest dobra?
Walka w grze jest toporna i niezbyt przyjemna, szczególnie przy broni białej. Lepiej unikać starć z mutantami, a amunicja do broni palnej jest bardzo ograniczona.
Czy Hollowbody warte jest zagrania dla fanów horrorów?
Gra sprawdzi się dla fanów atmosfery grozy i nostalgii za horrorami PS2, ale wymaga cierpliwości wobec miałkiej grafiki w świetle dziennym i toporna mechaniki walki.
Na podstawie: PPE. Tekst opracowany redakcyjnie.