Upadłość Triple Espresso po słabej premierze Copa City
Studio Triple Espresso złożyło wniosek o upadłość po słabej sprzedaży gry Copa City.
Studio Triple Espresso z Warszawy złożyło wniosek o upadłość po tym, jak jego gra Copa City nie zdobyła oczekiwanej publiczności i nie przyniosła znaczącej sprzedaży.
Jak doszło do upadłości Triple Espresso?
Według Puls Biznesu (pb.pl) wniosek trafił do sądu w środę, a sprawę ujawniono w piątkowej publikacji opartej na rozmowie z założycielami. Serwis GRY-OnLine przytacza z kolei wpis Michała Sadraka na platformie X, zawierający fragment dokumentu. Informację o wniosku podał także Paweł Biedrzycki, redaktor naczelny Strefy Inwestorów.
Premiera Copa City przypadła na połowę czerwca. Pb.pl nie podaje roku, natomiast GRY-OnLine wskazuje 16 czerwca 2026 r., czyli około pięciu miesięcy przed złożeniem wniosku. Ta różnica nie zmienia sedna sprawy, ale warto ją odnotować, bo daty w doniesieniach o upadłościach bywają kluczowe przy ocenie tempa, w jakim firma traciła płynność.
Ile kosztowała gra i ile wynosiła sprzedaż?
Koszt produkcji oba źródła szacują na niemal tę samą kwotę: pb.pl podaje ok. 50 mln zł, a GRY-OnLine ok. 48 mln zł. Do tego dochodzi kampania marketingowa, którą GRY-OnLine wycenia na 15 mln zł. Pb.pl określa sprzedaż gry jako znikomą.
Zainteresowanie graczy na Steamie było krótkotrwałe. Oba serwisy wskazują szczyt 395 jednoczesnych graczy. GRY-OnLine dodaje, że dzień po premierze grało 91 osób, a recenzje na Steamie to 71 proc. pozytywnych ocen z 343 głosów. Dla porównania to ważne: przy budżecie rzędu 50 mln zł liczby te są bardzo odległe od skali, jakiej oczekiwałby inwestor.
| Parametr | pb.pl | GRY-OnLine |
|---|---|---|
| Koszt produkcji | ok. 50 mln zł | ok. 48 mln zł |
| Szczyt graczy na Steamie | 395 | 395 |
| Gracze dzień po premierze | brak danych | 91 |
| Recenzje na Steamie | brak danych | 71% pozytywnych z 343 |
| Zespół | do 90 osób w szczycie, potem redukcja | 65 deweloperów |
| Premiera | połowa czerwca (bez roku) | 16 czerwca 2026 r. |
Rozbieżność dotyczy także liczebności zespołu. Pb.pl mówi o maksymalnie 90 osobach w szczytowym okresie, a GRY-OnLine o 65 deweloperach zaangażowanych w grę. Oba dane mogą odnosić się do różnych momentów projektu lub różnych kategorii pracowników, co źródła nie wyjaśniają.
Kto zainwestował w Triple Espresso?
Finansowanie projektu opierało się na szerokim gronie akcjonariuszy. Pb.pl szacuje ich liczbę na ok. 100 osób, które wpłaciły ponad 30 mln zł. GRY-OnLine podaje podobną liczbę akcjonariuszy oraz kwotę ok. 30 mln zł.
Wśród inwestorów znalazły się znane postaci polskiego futbolu. Pb.pl wymienia Mosa Modera, Bednarka, Bereszyńskiego, Kędziorę, Puchacza i Bielika. GRY-OnLine wspomina o Modera, Bednarku, Bereszyńskim i Kędziorze, a także o Michale Świerczewskim, właścicielu Rakowa Częstochowa i firmy x-kom. Pb.pl wskazuje też fundusz kojarzony ze Zbigniewem Jakubasem jako część akcjonariatu.
Największym inwestorem był Bogusław Leśnodorski, szef rady nadzorczej spółki. Według pb.pl zainwestował on łącznie ok. 20 mln zł, a w wypowiedzi cytowanej przez redakcję podkreślił, że przeznaczył na projekt wszystko, co miał, i dodatkowo się zapożyczył. To jedyna wypowiedź pochodząca z relacji, którą warto przytoczyć dosłownie.
Jak wyglądała wycena spółki i ocena zarządu?
GRY-OnLine podaje, że w maju akcje serii U kosztowały 72 zł za sztukę, a wycena spółki sięgała ok. 145 mln zł. Te dane pozwalają zobaczyć, jak bardzo kurs i wycena rozjechały się z realną sprzedażą gry w ciągu kilku miesięcy.
Według GRY-OnLine Grzegorz Banaś z funduszu Erebor Capital uznał koszt produkcji za niewspółmierny do gatunku gry oraz wskazał, że w zarządzie brakuje osób z doświadczeniem w branży gier. Prezes Jakub Szumielewicz mówił w czerwcu, że za wcześnie na ocenę premiery. Ta wypowiedź pokazuje, że zarząd liczył na dłuższy okres oceny produktu.
Co to oznacza dla graczy i rynku?
Historia Triple Espresso pokazuje, że duża produkcja finansowana przez inwestorów spoza branży może szybko stracić oparcie, jeśli sprzedaż nie dogoni kosztów. Dla polskiego rynku gier to sygnał ostrożności: przy budżetach liczonych w dziesiątkach milionów złotych nawet kilkaset jednoczesnych graczy na Steamie może okazać się za mało, by utrzymać zespół.
Dla czytelnika najważniejsze jest rozróżnienie danych: sama liczba graczy w szczycie nie mówi wszystkiego o sukcesie, a wysokość budżetu i struktura akcjonariatu decydują o tym, jak głęboko upadek uderza w firmę. Warto śledzić kolejne doniesienia, zwłaszcza że źródła rozchodzą się w szczegółach, takich jak rok premiery czy liczebność zespołu.
Na podstawie relacji: pb.pl, GRY-OnLine Newsroom. Tekst opracowany redakcyjnie na podstawie kilku niezależnych źródeł.